czwartek, 15 października 2015

Pożyczać, nie pożyczać?



Pamiętam ze swojego dzieciństwa epizod, który zachwiał moją wiarą w szeroko pojmowaną sprawiedliwość, a także zweryfikował generalną ufność wobec ludzi dorosłych. Miałem osiem lat i często biegałem po podwórku z tzw. kumplami z dzielni, uganiając się za piłką. Podczas zabaw czasami odwiedzaliśmy spożywczaka na rogu żeby kupić oranżadę, batonika albo inną gumę Turbo. Jednemu z kolegów pożyczyłem wówczas pięć tysięcy złotych (tak, to z Fryderykiem Chopinem). Na co je przeznaczył już nie pamiętam. Pamiętam jednak, że długi czas nie chciał/nie mógł mi oddać, więc pewnego razu, widząc jego mamę na balkonie, zwróciłem się do niej, opisując okoliczności w których udzieliłem koledze pożyczki i skarżąc się, że mi nie oddał. „Trzeba było mu nie pożyczać!” usłyszałem. Usłyszałem to jako typową zjebę.  Bezsilność jakiej wówczas doznałem była jednocześnie lekcją pokory i wdrożeniem do – raczkujących jeszcze w naszym kraju -  mechanizmów rynkowych.
Ta sytuacja dała mi jasny sygnał, że nie wszyscy postępują honorowo. Nie wszyscy umieją się przyznać do popełnienia błędu. A najczęściej osoby pożyczające mają trudności w świadomym ogarnianiu swoich finansów. To naprawdę dobra lekcja dla ośmiolatka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania wszystkich! Zarówno hejterów i spamerów. Stosujcie jednak pisownię w sposób pozwalający na zrozumienie treści.