Temat jakże aktualny, zwłaszcza w sylwestrowy wieczór.
O kiblu w pracy w kilku punktach:
- są
dwa pomieszczenia służbowe, czyli dwa kible damski i męski. Wewnątrz one są oddzielone ścianą z pół cegły i kończy się ta ściana pół metra
od sufitu;
- i słychać często jak zapierdala baba w chodakach, otwiera drzwi kluczem, ale tak w agresywny, hałaśliwy sposób, jakby to jojo* biegł;
- i słychać często jak zapierdala baba w chodakach, otwiera drzwi kluczem, ale tak w agresywny, hałaśliwy sposób, jakby to jojo* biegł;
- wpada, słychać rozwijanie papieru z rolki, trzaski klapy kibla i przynoszącego
ulgę bąka;
- i
potem ponowny hałas, procedura użycia papieru, trzaskanie klapą, rozbijanie się
po kabinie, otwieranie kranu, korzystanie z ręcznika papierowego (dźwięk
charakterystyczny) i wrzucanie go do kubła, takiego z klapą, co się obija o ścianę;
- i słychać jeszcze sprężynę od mechanizmu otwierania klapy kubła;
- i trzaśnie taka drzwiami, zamyka i lezie z powrotem;
- czasem se napełni czajnik;
- i słychać jeszcze sprężynę od mechanizmu otwierania klapy kubła;
- i trzaśnie taka drzwiami, zamyka i lezie z powrotem;
- czasem se napełni czajnik;
Zdołałem jeszcze zaobserwować, iż podobnie jak w urzędach, funkcjonują kible w placówkach służby zdrowia. A jak jest u Was?
*jojo, to ksywa mojego dawnego kolegi, który będąc grubym człowiekiem nadawał się do wielu historii jako model porównawczy.