Już Kazik Staszewski śpiewał „debil
nie wie, że jest debil, a mądry to wie”, a te słowa przychodzą mi na myśl za
każdym razem, gdy obserwuję tępe ryje, nieskażone żadną refleksją,
zindoktrynowanej przez prawicowych liderów młodzieży. Młodzieży, która w świecie
wolności i ogólnie dostępnych dóbr, nie potrafi się czymkolwiek zainteresować i
potrzebuje wyznaczników i wskazówek, bo jest sfrustrowana życiem innych. Zwłaszcza
tym kreowanym na portalach społecznościowych, szczęśliwym życiem, jakiego oni
przecież nie mają. Każdy z nas chciałby przecież żyć tak jak nasi znajomi z
fejsa, którzy bywają tu i tam, są tacy modni, etc. Taki debil bezrefleksyjnie
przyjmując te wszystkie informacje zaczyna się frustrować, bo na tym tle jest
nikim. Taki debil nie kuma, że to tylko przestrzeń kreacji i przyjmuje ją za
faktycznie istniejącą, będącą odzwierciedleniem status quo. I takiego debila
łatwo urobić nacjonalizmem, jakąś antylewackością i patriotyzmem wyrażającym
się w jeszcze bardziej debilnych zachowaniach, niż sam debil by się spodziewał.
Stąd pojawienie się tak szeroko obserwowanej radykalizacji grup społecznych.
Debil zaczyna walczyć, choć nie wie o co. Wplata mu się w jego mały mózg dodatkowo
jakieś dane płynące z kościelno-chrześcijańsko-katolickich nomenklatur. Coś o obrażaniu
najświętszej maryji królowej polski, czy innego abstrakcyjnego bytu. Coś o
jakiejś zdradzie. I taki debil lezie manifestować swój brak poglądów pod teatr,
ponieważ słyszał, że przedstawiana w nim sztuka godzi w dobry obyczaj i ład
społeczny. Nie rozumie wprawdzie, co to znaczy, ale jest okazja żeby podrzeć
ryja, to lezie i drze tego ryja.
Ta swoista hipokryzja, manifestuje się tym, iż
obrońcy moralności, wykrzykują hasła o upadku, wyuzdaniu, zboczeniach i tym
podobnym. Ewentualnie stać ich na krótkie pytanie „ej, wyjebać ci?”. Tylko
dlatego, że kupiłeś bilet do teatru na premierę spektaklu przeznaczonego dla
osób dorosłych. Do udziału w nim nie będąc zmuszanym.
To przecież młodzi mężczyźni,
którym ze względu na bystrość umysłu, wygląd i ustrój emocjonalny trudno o
znalezienie partnerki. Pomocne chociażby, aby rozładować towarzyszące im
napięcie seksualne (które występuje u wszystkich mężczyzn, bez względu na
poglądy). Najprawdopodobniej więc mogą oni skorzystać z dwóch rozwiązań.
Zapłacić za seks prostytutce, albo najzwyczajniej w świecie zwalić gruchę w
towarzystwie filmu pornograficznego pochodzącego z internetów. Nie wierzę, że
nie są użytkownikami internetu i że nie odwiedzają stron pornograficznych.
Robią to nawet normalni mężczyźni w związkach. Z kobietami. W sensie, że w
związkach z nimi i wspólnie z nimi pobudzają swoje życie intymne, od czasu do
czasu oglądając pornografię.
No ale hołota będzie drzeć ryja
pod teatrem, że sprzeciwiają się pornografii w przestrzeni publicznej, mimo, że
to dopiero premiera, nikt jeszcze nic nie widział, więc nie ma podstaw do
jakiejkolwiek oceny. OK. Rozumiem sytuację, że bojówkarze ONR’u za cel obierają
sobie po prostu udział w zadymach, niejednokrotnie nie zdając sobie sprawy ze
związków przyczynowo - skutkowych, a fakty historyczne są im przez liderów podawane
wybiórczo. Ich debilizm wyraża się w takim braku spójności, jak np. spalenie
kukły żyda podczas manifestacji przeciwko islamistom, co się ma jak pies do
jeża. Z różańcem w dłoni! Ale żeby minister kultury i dziewictwa narodowego był
taki nieokrzesany? Prawdziwie niesmaczne. No ale to prawdziwy przecież Polak. Katolik.