Skoro palisz od liceum, poszedłeś
na jakieś tam studia, a teraz pracujesz zawodowo, to trwa to już na tyle długo,
że nie czujesz własnego smrodu. Rzucenie palenia nie jest trudne, o ile nie
będziesz tego traktował jako pewnej straty (myśli typu „będzie mi brakowało
papierosa”, bo zawsze towarzyszył on spotkaniom towarzyskim, porannej kawie i
kupie, piwu, itp.), tylko spojrzysz na to w kategoriach zysku. Zyskasz siebie,
kondycję, pieniądze, powonienie, smak, erekcję i wiele innych rzeczy. Zyski społeczne
też za tym idą – zdrowszy podatnik, to lepszy podatnik;) pomimo, iż państwo
straci część wpływów z akcyzy. Nie potrzebujesz do tego żadnych środków
farmakologicznych, wsparcia substytutu nikotynowego, zmniejszania ilości
wypalanych szlugów. Potrzebujesz tylko zrozumieć mechanizm uzależnienia i się
od niego uwolnić metodą „na zdrowy rozum”. Nie myśl, że rzucasz palenie (bo
podświadomie czegoś się pozbywasz – wspomniana strata) tylko, że przestajesz
palić. Uda się za pierwszym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania wszystkich! Zarówno hejterów i spamerów. Stosujcie jednak pisownię w sposób pozwalający na zrozumienie treści.